Panie Niespodzianki - wspomnienia Boże Narodzenie 2021

Dodane przez weronikast - wt., 01/04/2022 - 15:42
Panie z grupy: Panie Niespodzianki siedzące przy stole

Panie Niespodzianki uległy przedświątecznemu nastrojowi i na ostatnim spotkaniu snuły wspomnienia z dzieciństwa o dawnych tradycjach świątecznych. Jak się okazało, w zależności od regionu, z którego się wywodzą, te zwyczaje miały swoistą oprawę.

Wspólnym rysem obchodzenia świąt Bożego Narodzenia było pielęgnowanie więzi rodzinnych i sąsiedzkich. Wigilia i pierwszy dzień Świąt poświęcano wyłącznie najbliższej rodzinie. Drugi dzień mógł być przeznaczony na wzajemne sąsiedzkie odwiedziny. W niektórych regionach, np. w Wielkopolsce podczas Wigilii pojawiali się kolędnicy, zwani „wigiliorzami" albo „wigiliarzami”.    

W innych zaś ta wizyta następowała pomiędzy świętami a Nowym Rokiem. Z opowieści Pań wynika, że ich doznania jako dzieci związane z tymi swoistymi jasełkami były bardzo emocjonalne. Drugi dzień świąt był też czasem ślubów, a więc wesel. Panie podkreślały, że choinkę, oczywiście żywą, ubierało się w dzień Wigilii i było to zawsze magiczne przeżycie. Ozdoby były na ogół skromne. Stanowiły je własnoręcznie wykonane łańcuchy – ze słomek poprzeplatanych kolorową bibułką lub z kolorowego papieru, udająca śnieg wata, orzechy oprawione w sreberko lub złotko, jabłuszka, upieczone pierniczki. Cackiem bywały kupowane podłużne cukierki w kolorowych błyszczących papierkach. Role światełek spełniały palące się żywym ogniem (niebezpieczne) świeczki przypinane do gałązek żabkami. Z czasem zostały zastąpione elektrycznymi światełkami w postaci świeczek. W niektórych regionach choinkę zastępowano „podłaźniczką”, czyli przystrojoną zawieszoną pod sufitem ozdobą z iglastych gałęzi. Gdzie indziej wieszano gwiazdę misternie wykonaną ze słomek.      

Stół wigilijny przykrywał zawsze najlepszy biały obrus, pod który kładziono sporą garść sianka. Na nim kładziono opłatek. Ciekawostką dla nas okazało się wspomnienie jednej z Pań, że opłatki smarowano miodem i po dwa sklejano ze sobą. Liczyło się to jako kolejne danie. Starano się umieścić przy stole parzystą ilość osób. Zawsze zaś znajdowało się dodatkowe nakrycie dla wędrowca lub ku pamięci nieżyjących domowników. Dniu wigilijnemu towarzyszyły pewne zasady i wróżby. Z obcych osób do domu mógł wejść jako pierwszy mężczyzna, na dobrą wróżbę. Do północy obowiązywał ścisły post. Dbano, by przez cały dzień zachowywać się dobrze, bo tak miało być cały rok. Do potraw wkładano niespodzianki, np. pestkę lub grosik do pieroga. Kto na nie trafił, miał zapewnienie szczęścia na cały rok. Stosowano też różne wróżby wyjmowane spod sianka. Łuski karpia zachowywano i wkładano do portfeli, by przynosiły pieniądze.    

Do kolacji przygotowywano się bardzo wcześnie. Obowiązywało dwanaście potraw. Nierzadko z racji niezamożności były to po prostu kombinacje tych samych składników, np. kapusta z grochem i kapusta z grzybami. W poszczególnych regionach występowały różne potrawy. Zupy to barszcz z uszkami albo grzybowa, albo rybna. Obowiązkowo pierogi, ale z bardzo różnym nadzieniem, mogły być np. z kaszą gryczaną wymieszaną z białym serem albo z kapustą słodką wymieszaną z tymże serem. Nieodłącznym dodatkiem był kompot z suszek. Poznałyśmy oryginalną potrawę, mianowicie kompot z suszek podawany z makaronem, a w niektórych miejscach dodatkowo z parzonym makiem. Mak odgrywał bardzo ważną rolę na stołach wigilijnych, podobnie jak grzyby, miód, masło – podawane w przeróżnych połączeniach. Nie wszędzie pojawiał się karp, ale jeśli tak, to podawano go w bardzo różny sposób. Mogła być inna ryba, np. smażona lub śledź marynowany. Dania z gotowanych ciast to kolejne przysmaki wigilijnego stołu – pierogi, makiełki, kluski, paluszki podawane z rozmaitymi dodatkami. Osobliwością okazały się dla nas śliżyki wileńskie serwowane w zupie makowej. Stawiano również owoce, chleb, słodkie ciasta, ciasteczka – również zróżnicowane regionalnie.          

Wigilię rozpoczynała modlitwa bądź odczytanie fragmentu Ewangelii. Po czym łamano się opłatkiem i składano sobie życzenia. Posiłki spożywano godnie, prawie w milczeniu. Po nich śpiewało się radośnie kolędy. Na wsiach gospodarze udawali się około północy do obór i stajni, by dzielić się ze zwierzętami specjalnie barwionymi dla nich opłatkami. Następował czas Pasterki, często w bardzo odległym kościele. Jako dzieci fascynowały nas kościelne szopki.     Po powrocie, na nowo zgłodniali, mogliśmy z rozkoszą delektować się potrawami mięsnymi, które czekały ciepłe w tzw. duchówkach pieców kaflowych a potem to już kolejne dni w cieple domu, przy choince.  

Materiał zebrała Pani Irena Nocula.
Bardzo dziękujemy!