Wspomnienia Dowódcy Grupy Łączności XV zmiana PKW w SZ ONZ Kpt. Andrzeja Lazareka

Dodane przez weronikast - wt., 01/04/2022 - 13:31
Zdjęcie przedstawiające świąteczny barszcz z uszkami

Nadszedł długo oczekiwany dzień: Wigilia świąt Bożego Narodzenia jedno z najważniejszych świąt rodzinnych. Wszyscy zastanawialiśmy się jak będzie wyglądała tradycyjna kolacja, kiedy nasze rodziny pozostały w kraju, kilka tysięcy kilometrów od naszego miejsca pobytu. W tej sytuacji pozostało nam zasiąść do wigilijnej kolacji w towarzystwie prawie 150 osobowej grupie żołnierzy. Polskich żołnierz pełniących misję pokojową w Polskom Kontyngencie Wojskowym Sił Zbrojnych ONZ na Wzgórzach Golan w Syrii.

Nasi mistrzowie kuchni zapewniali nas, że dołożą wszelkich starań, aby wigilijna kolacja przypominała nam rodzinną atmosferę. O wyznaczonej porze, około godziny 20:00, stołówka powoli zaczęła się wypełniać. Nie wszystkim było dane udać się na kolację. Grupa Łączności musiała zrealizować dodatkowy seans z szefostwem w Warszawie. Niestety wymiana informacji przeciągała się. Z powodu niewielkiej usterki dalekopisu, ale trudnej do usunięcia w krótkim czasie, w transmisji występowało dużo błędów. W związku z tym trzech kolegów z Grupy udało się na stołówkę, a ja
z arcymistrzem radiotelegrafii chór. Wieśkiem  kontynuowaliśmy zadanie.

Po kolejnych niepowodzeniach trzeba było wrócić do starej, ale tradycyjnej i wypróbowanej metody – odbiór telegramów alfabetem Morse'a. Trwało to znacznie dłużej, bo trzeba było powtarzać niektóre fragmenty tekstu, aby uniknąć błędów. Udało się wykonać zadanie parę minut przed 22:00.

Udaliśmy się na stołówkę i już z daleka słychać było dźwięki kolęd. Nasi kucharze spełnili swoją obietnicę. Czekały na nas, wprawdzie odgrzewane, wigilijne potrawy: smażona ryba – chyba nie był to karp – barszcz z uszkami, pierogi z kapustą, pierogi z mięsem oraz różne rodzaje ciast i napojów. Nasi szyfranci szybko uporali się z telegramem.
Okazało się, że w większości korespondencja zwierała życzenia świąteczne i noworoczne oraz szereg informacji, które mogły być przekazane w późniejszym terminie. Kolacja była udana i przebiegała w przyjemne atmosferze.

W pierwszy dzień świąt wycieczka do Quneitry. Może nie był to najszczęśliwszy wybór jak na taki dzień, ale za to robiący wrażenie. Quneitra została doszczętnie zniszczone, kiedy wojska izraelskie wycofywały się ze strefy okupowanej w 1974 r. po wojnie JomKipur. Ruiny pozostają nienaruszone do dzisiaj. Dalej służba przebiegała normalnie: saperzy rozminowywali teren, kierowcy rozwozili wodę, laboratorium dbało o nasze zdrowie, wymiana korespondencji z krajem przebiegała bez zakłóceń. Po za jednym przypadkiem.

W połowie stycznia 1981r. służba dyżurna obudziła nas wcześnie rano z informacją, że maszt anteny nadawczej jest złamany i antena leży na ziemi. Przyczyniły się do tego warunki atmosferyczne. Padał mokry i lepki śnieg. Linki miedziane tworzące antenę oblepione były 3-4 centymetrową warstwą śniegu. Biorąc pod uwagę, że antena miała długość 100 m. to nic dziwnego, że solidne, aluminiowe rury tworzące maszt nie wytrzymały ciężaru i uległy złamaniu. Nie pozostało nic innego jak wziąć się do roboty. Na szczęście mieliśmy zapas części zapasowych. Wymiana uszkodzonych elementów i odtwarzanie konstrukcji anteny poważnie odbiegała od instrukcyjnych zasad rozwijania sprzętu łączności, ale wszystko poszło dobrze. Wieczorem łączność wróciła do normy. Do kraju wróciliśmy w czerwcu 1981r. cali i zdrowi. To są wspomnienia Dowódcy Grupy Łączności XV zmiana PKW w SZ ONZ Kpt. Andrzeja Lazareka.